Post jest przeznaczony dla osób dorosłych. To jest moja subiektywna ocena. Nikogo nie namawiam do takiej podróży. Jeśli ktoś się zdecyduje to najbezpieczniej podróżować z kimś oraz najlepiej cały czas rozmawiać z kierowcą :) Imiona zostały zmienione :)
Ten post będzie inny od wszystkich. Skupię się na mojej podróży autostopem. Oczywiście autostop ma cienie i blaski. Jeśli Google Ci pokazuje 4 h to jak jedziesz autostopem to załóż 8 h. Moim pierwszym autostopem był wyścig z Wrocławia do Serbii. Najtrudniejszym momentem było łapanie stopa na stacji benzynowej , gdy nas było około trzydziestki. Do stopa zachęcił mnie mój kolega z organizacji studenckiej. Policjanci się bali o nasze bezpieczeństwo i w Bułgarii nocowałam w wozie policyjnym. Zamiast o tym wyścigu to chcę się skupić na moim autostopie z Wrocławia to Tallina. Do Tallina dojechałam autostopem, a z Tallina już do Turku podróżowałam promem. W Finlandii jeszcze zobaczyłam Helsinki.
Na początku podróżowałam z moją koleżanką Olgą z Wrocławia aż do Mazur, gdzie razem rozbiłyśmy namiot. Wcześniej przed Mazurami koło Kalisza udało nam się zdobyć darmowy nocleg w zamian za miłą rozmowę. Jak na Mazurach rozbiłyśmy namiot to okazało się, że to miejsce należy do hotelu więc już następnego dnia o 7 rano już nas tam nie było. Z Olgą dojechałam do Wilna. W Wilnie nastąpiła zamiana, ja zaczęłam podróż z Maxem, a Olga z Kamilem. W Wilnie byłam bardzo naiwna. Poszłam do kawiarni i myślałam, że jak zacznę zamawiać kawę po polsku to zostanę zrozumiana. Bardzo się myliłam. Obsługa nic nie zrozumiała. W Wilnie zwiedziałam Ostrą Bramę i rynek. W Wilnie spotkał mnie jeden z dziwniejszych podrywów, gdzie ktoś sugerował, że widział mnie w telewizji.
Z Wilna pojechałam z Maxem do Rygi, gdzie spróbowałam kefirów na wiele sposobów. W Rydze kochają kefir z ogórkami, z rzodkiewką czy pomidorem. Na każde miasto poświęciłam jeden dzień. Specjalnie wybrałam Skandynawię, ponieważ chciałam uniknąć wyścigów autostopowych i skupić się na zwiedzaniu we własnym tempie. W Rydze niestety z Maxem mieliśmy pecha i zaczepił nas Pan, który chyba nas zaprosił do jednej z droższych restauracji w mieście. Jak sobie poszedł to od razu uciekliśmy. W Rydze skosztowałam pysznej zupy Soljanki, którą potem robiłam kilka razy w domu.
Z Rygi pojechaliśmy do Tallina. Jechaliśmy z miłym Panem z Ukrainy, który przyjechał też po nas kolejnego dnia. W Tallinie spaliśmy w namiocie na początku lasu. W Tallinie zaskoczyło mnie, że oni w lesie mają kosze, do których rzucają Frisbee. W Tallinie głównie zwiedzaliśmy miejscowy port i kamienny szlak przy morzu. Mówię wam, że widok był nieziemski. Jak byłam już w drodze do Turku zaczęłam szukać darmowego noclegu. Udało mi się znaleźć darmowy nocleg u Marka w Turku. Mój ówczesny chłopak nie widział sensu w noclegu. Ja mu powiedziałam, że jak on chce to może pod namiotem, a ja pójdę sama.
Jak wjechaliśmy do Turku to zaczął padać śnieg i zobaczył jak jest zimno i, był mi potem wdzięczny na nocleg. Marek miał dwie wiewiórki, własny chleb, zebrane grzyby przez siebie oraz złowione przez siebie ryby. Marek był Polakiem i był bardzo sympatyczny. Byliśmy u niego 2 noce. W Turku zwiedziliśmy trochę, a potem pojechaliśmy obejrzeć piękną bibliotekę oraz cudowny kościół w skale. Ze względu na ograniczone finanse to w Finlandii byłam na sałatkach, bo były najtańsze. Zapomniałam dodać, że Max wpadł na genialny pomysł różnych obiadów ze słoika, aby sobie podgrzewać. Niestety to nie był dobry pomysł, ponieważ słoiki były ciężkie i oboje staraliśmy, aby zeszły jak najszybciej, bo nie chcieliśmy tego nosić. Uważam, że ta podróż była lepsza niż wyścig autostopowy, ponieważ była z moimi bliskimi oraz nie było żadnej imprezy. Miałam czas na zwiedzenie zanim dojadę do miejsca docelowego.
Moje tipy na taką podróż : jedź tylko z ludźmi, których znasz długo, zawsze podróżuj z kimś, znaj kilka języków, spakuj wszystko co potrzebne, dobrze zaplanuj podróż, nie bierz jedzenia w słoikach.